Jest poniedziałek 7 rano czas wstawać do szkoły. Ale mi się nie chce. Podeszłam do szafy.
-Ejj! Gdzie moje ubrania? Jeszcze wczoraj wisiały na tym wieszaku. - zastanawiałam się - Kateeee!! Oddawaj moje ubrania.!! - krzycząc wpadłam do pokoju siostry.
-Co się wydzierasz? - pytała zdziwiona ubrana w moje ciuchy.
-Ty się jeszcze głupio pytasz?! - wrzasnęłam - Oddawaj ciuchy!!
-Dziewczyny, a wy się znów kłócicie - mówiła mama wchodząc po schodach - Co tym razem?
-Mamo ona mi ciuchy cały czas kradnie. - powiedziałam już normalnie.
-Nie kradnie tylko pożycza - odpowiedziała Kate
-Od kiedy pożycza się coś bez pytania?
-Dobra, dobra koniec - powiedziała zdenerwowana mama - Kate córeczko oddaj siostrze ciuchy i ubierz swoje, a ty się szybko przebieraj i maluj i schodzicie na śniadanie. - powiedziała mama i zeszła na dół.
Poszłam do łazienki się przebrać i pomalować, wstąpiłam jeszcze do pokoju po torbę i zeszłam na śniadanie.
-Ooo.. naleśniki. pycha - mówiłam jedząc - co się stało, że nie płatki?
-Nie byłam w sklepie i nie kupiłam, więc są naleśniki.
-Dobra ja lecę.. pa mamo! - powiedziałam i wyszłam.
Przed domem stała Lola i Jason (całowali się). oni to umią wybrać sobie moment.
-Cześć - powiedziałam, a oni odkleili się od siebie
-Cześć Izzy - powitali mnie chórem. - Idziemy?
-No idziemy.
Szliśmy i wygłupialiśmy się całą drogę.
-Słuchajcie ja mam taki pomysł żeby po szkole iść do centrum handlowego? - zaproponował Jason.
-Haha.. - wybuchłam śmiechem - ty i centrum handlowe. Śmieszne
-Ale jak chcesz to my z tobą pójdziemy, a po co? - spytała szybko Lola
-No tak na pizze ja stawiam! - odparł
-No to jak stawiasz to idziemy - odpowiedziałam.
No to teraz mam (mam sama bo niestety chodzę do innej klasy niż Lola i Jason) fizykę. polski, matematykę, W-F (z Lolą), później jest długa przerwa i obiad z Lolą i Jason'em, a później kończę niemieckim.
Lekcje zleciały szybko.. Gdy skończył się niemiecki wybiegłam przed szkołę i czekałam na Lole i Jasona. Oni wyszli i poszliśmy do centrum handlowego. Szliśmy krótko bo centrum jest zaledwie 10 minut stąd. Weszliśmy do środka, a Jason od razu pobiegł do pizzerii i zamówił największą pepperoni. Gdy skończyliśmy jeść poszliśmy na 1 piętro. Było tam straszne zamieszanie.. nawet nie wiemy czemu, bo nic nie widzieliśmy. Gdy byliśmy w butiku zobaczyliśmy, że jakiś chłopak otoczony ochroną kierował się ku nam. Wszedł do sklepu i od razu zamknięto go, aby nikt nie wszedł. Zostali tylko Ci którzy byli w środku. Po chwili Lola szturchnęła mnie i powiedziała:
-Ty wiesz kto to jest? - spytała, ja pokiwałam głową że nie. - To jest Justin Bieber. - powiedziała-Ja nie mogę niektórzy są zamknięci na korytarzu, a my siedzimy z nim w sklepie - powiedziałam - Jak ja go kocham..
-Tak wiem, że ty go kochasz - odpowiedziała Lola. - a teraz idź do przymierzalni i ubierz tą kieckę.
-Dobra, dobra już idę.. ale wezmę jeszcze te buty.. - wzięłam i poszłam, gdy podeszłam do jednej z przymierzalni chciałam zapukać, ale ktoś otworzył drzwi, a ja dostałam w głowę i upadłam podbiegła Lola z Jason'em.
-Izzy nic Ci nie jest? - pytała przestraszona Lola. Ja nie wiedziałam co się dzieje kręciłam tylko głową na boki. Ktoś pobiegł po tych facetów, a oni mnie podnieśli i położyli na fotelu.
-Słuchaj ja nie chciałem nie wiedziałem, że stoisz za drzwiami - słyszałam jak ktoś coś do mnie mówił. Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam, że stoją nade mną Lola, Jason, Justin Bieber, sprzedawczyni i jakiś dwóch kolesi (chyba ochroniarze Justina).
-Co się stało? - spytałam chwytając się za głowę.
-Nic Ci nie jest!! - krzyknęła Lola obejmując mnie.
-Czy ktoś mi powie co mi się stało? - dopytywałam się.
-To moja wina - powiedział Justin - wychodziłem z przymierzalni i walnąłem Cie drzwiami. Ale ja nie wiedziałem, że ty tam stoisz. - mówił ze spuszczoną głową.-Dobra nic się nie stało, ale strasznie boli mnie głowa - mruknęłam - chcę wrócić do domu.
-Jasne już dzwonie do twojej mamy - powiedział Jason.
-O niee! - krzyknęłam - mama nie może o tym wiedzieć. Ja sama zajdę.
-Nie ma mowy - powiedziała Lola - musimy zadzwonić po twoją mamę.
-Niee!! - krzyknęłam
-Jak chcesz to może ja Cie podwiozę. - powiedział Justin - To będzie taka rekompensata za te, drzwi, ok?
-Nie ja pójdę - mówił ciągle opierając się na swoim. Wstałam, ale od razu usiadłam, bo nie mogłam utrzymać się na nogach. - Dobra to już wole jechać z tobą - powiedziałam.
-Dobra panowie zanieście ją do limuzyny - powiedział Justin, a Ci panowie wzięli mnie i wyszli, a za nami Justin, Lola i Jason. Wszyscy się tak dziwnie patrzyli. Włożyli mnie do limuzyny wszyscy wsiedli i pojechaliśmy. Obudziłam się w moim salonie. Wstałam i poszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam siedzących Lolę, Jason'a i Justina.
-Boli Cię jeszcze głowa? - spytał Justin
-Nie przestaje. Dzięki za podwiezienie - mówiłam zaspana.
-Nie ma sprawy.
Popatrzyłam na zegarek była 19.30.
-Moja mama za chwile przyjdzie. Nie chce was wyganiać, ale żeby się nie dowiedziała musicie wyjść
-Jasne - powiedzieli chórem i wyszli. Pożegnałam się z nimi i poszłam się umyć. Gdy ległam na łóżku od razu chyba zasnęłam, bo nic nie pamiętam.
***
No i jest 1 rozdział.. Jeśli macie jakieś pomysły jak może się dalej akcje potoczyć piszcie na gg: 37452519.. Aha i jeszcze jedno ogłoszeni.. wyjeżdżam na wakacje jutro i nie będzie mnie do 17.08.. Więc nowy rozdział powinien być 18, bo spróbuje go tam napisać na kartce, a przepisze w domu.. ;*;* No to tyle
See Ya.!: **