Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Rozdział 1 ;p

Rozdział 1 ;p

Jest poniedziałek 7 rano czas wstawać do szkoły. Ale mi się nie chce. Podeszłam do szafy.
-Ejj! Gdzie moje ubrania? Jeszcze wczoraj wisiały na tym wieszaku. - zastanawiałam się -  Kateeee!! Oddawaj moje ubrania.!! - krzycząc wpadłam do pokoju siostry.
-Co się wydzierasz? - pytała zdziwiona ubrana w moje ciuchy.
-Ty się jeszcze głupio pytasz?! - wrzasnęłam - Oddawaj ciuchy!!
-Dziewczyny, a wy się znów kłócicie -  mówiła mama wchodząc po schodach - Co tym razem?
-Mamo ona mi ciuchy cały czas kradnie. - powiedziałam już normalnie.
-Nie kradnie tylko pożycza - odpowiedziała Kate
-Od kiedy pożycza się coś bez pytania?
-Dobra, dobra koniec - powiedziała zdenerwowana mama - Kate córeczko oddaj siostrze ciuchy i ubierz swoje, a ty się szybko przebieraj i maluj i schodzicie na śniadanie. - powiedziała mama i zeszła na dół.
Poszłam do łazienki się przebrać i pomalować, wstąpiłam  jeszcze do pokoju po torbę i zeszłam na śniadanie.
-Ooo.. naleśniki. pycha - mówiłam jedząc - co się  stało, że nie płatki?
-Nie byłam w sklepie i nie kupiłam, więc są naleśniki.
-Dobra ja lecę.. pa mamo! - powiedziałam i wyszłam.
Przed domem stała Lola i Jason (całowali się). oni to umią wybrać sobie moment.
-Cześć - powiedziałam, a oni odkleili się od siebie
-Cześć Izzy - powitali mnie chórem. - Idziemy?
-No idziemy.
Szliśmy i wygłupialiśmy się całą drogę.
-Słuchajcie ja mam taki pomysł żeby po szkole iść do centrum handlowego? - zaproponował Jason.
-Haha.. - wybuchłam śmiechem - ty i centrum handlowe. Śmieszne
-Ale jak chcesz to my z tobą pójdziemy, a po co? - spytała szybko Lola
-No tak na pizze ja stawiam! - odparł
-No to jak stawiasz to idziemy - odpowiedziałam. 
No to teraz mam (mam sama bo niestety chodzę do innej klasy niż Lola i Jason) fizykę. polski, matematykę, W-F (z Lolą), później jest długa przerwa i obiad z  Lolą i Jason'em, a później kończę  niemieckim. 
Lekcje zleciały szybko.. Gdy skończył się niemiecki wybiegłam przed szkołę i czekałam na Lole i Jasona. Oni wyszli i poszliśmy do centrum handlowego. Szliśmy krótko bo centrum jest zaledwie 10 minut stąd. Weszliśmy do środka, a Jason od razu  pobiegł do pizzerii i zamówił największą pepperoni. Gdy skończyliśmy jeść poszliśmy na 1 piętro. Było tam straszne zamieszanie.. nawet nie wiemy czemu, bo nic nie widzieliśmy. Gdy byliśmy w butiku zobaczyliśmy, że jakiś chłopak otoczony ochroną kierował się ku nam. Wszedł do sklepu i od razu zamknięto go, aby nikt nie wszedł. Zostali tylko Ci którzy byli w środku. Po chwili Lola szturchnęła mnie i powiedziała:
-Ty wiesz  kto to jest? - spytała, ja pokiwałam głową że nie. - To jest Justin Bieber. - powiedziała-Ja nie mogę niektórzy są zamknięci na korytarzu, a my siedzimy z nim w sklepie - powiedziałam - Jak ja go kocham..
-Tak wiem, że ty go kochasz - odpowiedziała Lola. - a teraz idź do przymierzalni i ubierz tą kieckę.
-Dobra, dobra już idę.. ale wezmę jeszcze te buty.. - wzięłam i poszłam, gdy podeszłam do jednej z przymierzalni chciałam zapukać, ale ktoś otworzył drzwi, a ja dostałam w głowę i upadłam podbiegła Lola z Jason'em.
-Izzy nic Ci nie jest? - pytała przestraszona Lola. Ja nie wiedziałam co się dzieje kręciłam tylko głową na boki. Ktoś pobiegł po tych facetów, a oni mnie podnieśli i położyli na fotelu.
-Słuchaj ja nie chciałem nie wiedziałem, że stoisz za drzwiami - słyszałam jak ktoś coś do mnie mówił. Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam, że stoją nade mną Lola, Jason, Justin Bieber, sprzedawczyni i jakiś dwóch kolesi (chyba ochroniarze Justina).
-Co się stało? - spytałam chwytając się za głowę.
-Nic Ci nie jest!! - krzyknęła Lola obejmując mnie.
-Czy ktoś mi powie co mi się stało? - dopytywałam się.
-To moja wina - powiedział Justin - wychodziłem z przymierzalni i walnąłem Cie drzwiami. Ale ja nie wiedziałem, że ty tam stoisz. - mówił ze spuszczoną głową.-Dobra nic się nie stało, ale strasznie boli mnie głowa - mruknęłam - chcę wrócić do domu.
-Jasne już dzwonie do twojej mamy - powiedział Jason.
-O niee! - krzyknęłam - mama nie może o tym wiedzieć. Ja sama zajdę.
-Nie ma mowy - powiedziała Lola - musimy zadzwonić po twoją mamę.
-Niee!! - krzyknęłam
-Jak chcesz to może ja Cie podwiozę. - powiedział Justin - To będzie taka rekompensata za te, drzwi, ok?
-Nie ja pójdę - mówił ciągle opierając się na swoim. Wstałam, ale od razu usiadłam, bo nie mogłam utrzymać się na nogach. - Dobra to już wole jechać z tobą - powiedziałam.
-Dobra panowie zanieście ją do limuzyny - powiedział Justin, a Ci panowie wzięli mnie i wyszli, a za nami Justin, Lola i Jason. Wszyscy się tak dziwnie patrzyli. Włożyli mnie do limuzyny wszyscy wsiedli i pojechaliśmy. Obudziłam się w moim salonie. Wstałam i poszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam siedzących Lolę, Jason'a i Justina.
-Boli Cię jeszcze głowa? - spytał Justin
-Nie przestaje. Dzięki za podwiezienie - mówiłam zaspana.
-Nie ma sprawy.
Popatrzyłam na zegarek była 19.30.
-Moja mama za chwile przyjdzie. Nie chce was wyganiać, ale żeby się nie dowiedziała musicie wyjść
-Jasne - powiedzieli chórem i wyszli. Pożegnałam się z nimi i poszłam się umyć. Gdy ległam na łóżku od razu chyba zasnęłam, bo nic nie pamiętam.


***
No i jest 1 rozdział.. Jeśli macie jakieś pomysły jak może się dalej akcje potoczyć piszcie na gg: 37452519.. Aha i jeszcze jedno ogłoszeni.. wyjeżdżam na wakacje jutro i nie będzie mnie do 17.08.. Więc nowy rozdział powinien być 18, bo spróbuje go tam napisać na kartce, a przepisze w domu.. ;*;* No to tyle

See Ya.!: ** 


Głosuj (0)

olkaa318 11:28:42 11/08/2011 [Powrót] Komentuj



Ogólnie rozdział szybko się czyta, nie jest za długi. Jak na razie to dobrze. Z doświadczenia wiem, że dopiero następne rozdziały są długie.
Jest kilka rzeczy co rażą w oczy. Np. powtórzenia. Radzę dwa razy przeczytać pracę i się zastanowić czy na pewno jest ona już w pełni dopracowana.
Wydarzenia są trochę nieprawdopodobne. Szczerze, to nikt normalny nie otwiera drzwi przymierzalni tak, żeby jak w kogoś uderzy, to ten ktoś prawie straci przytomność.
Wiele gwiazd nie lubi, gdy prywatnie ludzie zwracają na nich zbyt dużą uwagę. To trochę.. krępujące, nie uważasz? Toteż wątpię, żeby JB chodził na zakupy z wianuszkiem ochroniarzy- tylko z jednym i jak najbardziej incognito. I żeby aż zamykać sklep? Przecież wiele sławnych ludzi stara się ukrywać, zakładać okulary gdy chcą spokojnie iść na zakupy. A przecież on jest jednym z piosenkarzy, którzy nie lubią być zawsze w centrum uwagi.
Podsumowując nie lubię JB,temat jest już trochę przereklamowany, ale opowiadanie zapowiada się okk. Wymaga dopracowania.
Pozdrawiam ~Aesha.
bez podpisu 12:29:49 11/08/2011
zalogowany | http://brzask.blog4u.pl/ IP: zalogowany